poniedziałek, 20 lutego 2017

348. Słoneczniki :)

   Witajcie!
   Na Podlasiu od kilku dni odwilż, niestety... Szaro, buro, ponuro, mokro i zimno i ogólnie nieciekawie. Warto, więc poprawiać sobie i humor i nastrój czymś energetycznym. Może aromatyczna kawa? Może pyszne ciastko? A na pewno ciepłe i energetyczne barwy!

   Dlatego też na tamborek, tuż po skończonych bratkach, wskoczyły słoneczniki. To znów nadrukowana kanwa gobelinowa. Czyli świetny sposób na haft w plenerze (gdy wiatr rozwiewa schemat), na plac zabaw, gdy ciężko się skupić i gdy dziecię śpi na mamie :)

Chociaż, jako priorytetowy haft, traktuję metryczkę dla małego chłopca, który i tak już zbyt długo czeka, to jednak i na słonecznikach pojawiły się już pierwsze kolory. Tym sposobem moje 'słoneczka' powoli rosną. 

Całość tradycyjnie haftowana dwiema nitkami mieszanki mulin z moich zasobów, z dobieraną przeze mnie kolorystyką. Brązy, żółcie, pomarańcze zdecydowanie poprawiają nastój :)


























   Ja tymczasem zacieram łapki z radości  i sycę oczy widokiem Waszych świetnych misiaków Fizzy! Jest ich już około 20! I wszystkie są cudne! Oj będzie się działo w podsumowaniu na początku marca :)
 Do końca pierwszego etapu zostało osiem dni, więc czekam na kolejne misiaczki :)

Nie dawajcie się chandrze, do wiosny zostało już tylko28 dni!
Pozdrawiam serdecznie!


czwartek, 16 lutego 2017

347. "Londyńska elegancja" - oto jest ;)

   Witajcie!
 
   Co prawda post powinien pojawić się wczoraj, ale zajęłam się dopieszczaniem szczegółów, by dziś móc stwierdzić - oto jest! Wspaniały haft londyńskiej dziewczyny jest już gotowy!

   Jak pamiętacie, Coricamo zaproponowało mi przetestowanie hafciarskiego zestawu "London elegance", którego schemat pojawił się w ostatnim numerze "Igłą Malowane". 
Zestaw zawiera mulinę Madeira nawiniętą na papierowe bobinki, czytelny schemat graficzny, oraz igłę i delikatnie popielatą Aidę 14 (54/10).

 Mulinę Madeira już znam i dobrze mi się z nią pracuje. A to, że jest ona nawinięta na papierowe bobinki, tylko ułatwia pracę. Mulina nie plącze się, nie rwie i ładnie układa. Jedyny minus, to brak numeracji. 
Co prawda instrukcja z zestawu sugeruje (myślę, że trochę błędnie) haft trzema nitkami muliny, ja całość wyhaftowałam dwiema nitkami. Został mi, więc spory zapas mulinki, na kolejne projekty.

Szara Aida 14 (54/10) dobrze układa się na krośnie i ładnie odbija skromną kolorystykę haftu, dodając jej wyrazistości i uroku.

Minusem jest igła z zestawu (wydaje mi się, że nr 22), zdecydowanie zbyt gruba nawet dla xxx, a co dopiero dla kreski w środku krzyżyka. Dlatego warto ją zamienić na swoją ulubioną :)

Kreski, czasem drobniutkie, zaledwie na pół krzyżyka, zajmują bardzo dużo czasu i wymagają sporo pracy. Szczególnie, że większość linii (mimo, że długie i proste) prowadzi przez środek krzyżyka, a część graficzna to czasem malutkie elementy (np okienka w wieżyczkach). Narysowane na schemacie linie, są piękne i proste, natomiast kanwa żyje swoim życiem, a wbijanie igły w środek splotu kanwy, zdecydowanie liniom nie służy ;) Wystarczyłoby przesunąć niektóre linie o (dosłownie) pół krzyżyka, co znacznie uprościłoby haftowanie. Niemniej efekt jak widać zdecydowanie jest wart zachodu! Moim zdaniem cały urok tego haftu kryje się właśnie w jego części graficznej.

Warto jeszcze dodać, że backstitch'e akurat w tym hafcie, mają dwie grubości - jedną i dwie nitki. Z czymś takim spotkałam się po raz pierwszy, ale niewątpliwie jest to ciekawy pomysł. To rozwiązanie dodaje obrazowi pewnej wielowymiarowości.

Co jeszcze mogę dodać? Haft jest dość duży, więc trafił od razu na krosno. Także, dla mojej własnej wygody, bo przy takim "rozrzuconym" hafcie tzn. "plamach" xxx oraz dużej ilości backstitch'y, łatwiej jest, gdy ma się wgląd na całość pracy. Krosno czy duży tamborek na pewno się tu sprawdzą. Warto też na schemacie (np kolorową kredką) zaznaczać wyszyte fragmenty. Dzięki tej metodzie, ani razu się nie pomyliłam i zawsze wiedziałam, które elementy już się pojawiły. To bardzo istotne przy wszystkich kreseczkach.

A na koniec muszę jeszcze wspomnieć o tym, że mój haft troszkę odbiega od oryginału, ale wprowadzone przeze mnie zmiany są subtelne i myślę, że trafione. Jakie to zmiany? Kształt i wyraz twarzy dziewczyny, brak kieszonek oraz trochę inne rozmieszczenie guzików na płaszczyku, wyprostowane linie budki telefonicznej oraz barierki za postacią.

Testowanie bardzo udane i zdecydowanie polecam stworzenie takiego niepowtarzalnego haftu ;)





























Dziękuję Coricamo za fajną przygodę z haftem ;)

Pozdrawiam serdecznie!

poniedziałek, 13 lutego 2017

346. Kolorowe bratki :)

Witajcie!

   Na początek, w woli wyjaśnienia, małe wytłumaczenie ubiegłotygodniowej blogowej absencji :) Powód jest jeden :) Wszystkie swoje siły skupiłam na dokończenie "London elegance" i zostało już naprawdę niewiele - kilkadziesiąt xxx i kilka kreseczek :) Przy dzieciakach wiadomo, że tych chwil z haftem nie jest wiele, ale są (!) i pewnie już niedługo londyńska dama zagości na blogu :)

A w czasie, kiedy trzymanie krosna nie wchodziło w grę, bo właśnie byłam 'uziemiona" pod moim słodkim ciężarem (czytaj córeczką, której najlepiej śpi się w maminych ramionach), udało mi się dokończyć bratki :)

   Haft wykonany na nadrukowanej kanwie gobelinowej, którą dostałam kiedyś w prezencie. Całość wyszyta dwiema nitkami mieszaniny mulin, z kolorystyką dobieraną przeze mnie. Środeczki kwiatków zamiast krzyżykami, wyhaftowałam koralikami. 

 Oprawa haftu, to też moja sprawka. Wykorzystałam drewnianą ramkę 'z odzysku', która nieźle się dała mi w kość. Chociaż wygląda na idealnie prostą i 'wymiarową', to wewnątrz już taka nie jest i trzeba było kombinować z pas partu. Może nie do końca wyszło tak jak chciałam, ale efekt i tak mi się podoba :) 

Kolorowe bratki prezentują się tak...






                     



  Tymczasem na takie właśnie chwile, jak sen córeczki w maminych ramionach, lub inne, gdzie nie mam możliwości rozłożenia się z całym swoim hafciarskim "majdanem", rozpoczęłam nowy haft. Tym razem będą to słoneczniki, również nadrukowane na kanwę gobelinową. Żółcie, brązy, pomarańcze - to zdecydowanie dobre kolory na obecną aurę. 

Na adres mailowy Jacewiczówki napływają kolejne misie Fizzy :) Piękne hafty tworzycie! Podziwiam z uśmiechem na twarzy i do końca lutego czekam na więcej :) A już teraz zapraszam na kolorowe podsumowanie,  które pojawi się na początku marca!

Pozdrawiam serdecznie!

sobota, 11 lutego 2017

345. Między nami Hafciarkami (28) - spotkanie z Moniką, autorką bloga "Zaklęta Igiełka"

   Witajcie! 
Dziś mam przyjemność zaprosić Was na kolejne spotkanie z cyklu "Między nami Hafciarkami". Moim 28 Gościem jest Osoba, która na blogu pisze o sobie "Uwielbiam haft krzyżykowy, ciekawe, pochłaniające książki, kocham  polskie morze,  pluszowe misie i nasze cudne jeżyki".
Zapraszam na spotkanie z Zaklętą Igiełką.
 


 
Witaj Moniko!
Bardzo mi miło, że zgodziłaś się na rozmowę. 
Poznajmy Cię troszkę z prywatnej strony. 
Jakim byłaś w dzieckiem? Kim chciałaś zostać jak już 'będziesz duża"?

- Byłam grzecznym dzieckiem. Mama zawsze mówiła,że mój brat broił za nas dwoje :) A kim chciałam zostać? Piosenkarką oczywiście :)
 
 
Kim jesteś dziś na co dzień?

- Żoną, matką, przyjaciółką i jeszcze trochę dzieckiem. Zawodowo sprzedawcą i pracownikiem hali w hipermarkecie.
 
Najczęściej Monikę spotkamy ...?

- Zacisze domowe to mój azyl.

 
 
 
Czy towarzyszy Ci jakieś życiowe motto?

- Nawet dwa. Mój dziadek wpoił mi jedno: "Śmiej się wśród ludzi, płacz tylko w ukryciu, bądź lekką w tańcu, ale nigdy w życiu". A drugie to cytat J.K Rowling "co ma być, to będzie, a jak już będzie to trzeba się z tym zmierzyć "

Ten drugi cytat mi się podoba! Bardzo motywujący!
Moniko, od czego zaczynasz dzień?

- Od kubka gorącej, aromatycznej herbaty.

Największa zaleta i wada to...

- Zbyt mocno ufam ludziom, co nie zawsze się dobrze dla mnie kończy, i zbyt mocno przejmuję się problemami innych, co często przypłacam nieprzespanymi nocami, ale  staram się być zawsze uśmiechnięta.

 
 
 
 
 
Ulubiony smak i zapach to...

- Banany, wiśnie, śliwki, wanilia i czekolada. Zapach frezji, konwalii i jaśminu.
 
W Twoim domu nie może zabraknąć...

- Zdecydowanie herbaty i cukru.

Twój sposób na chandrę?

- Dobra książka lub haft dają możliwość zapomnieć, bo można skupić myśli na czymś przyjemniejszym.

 
Drobne pokusy, których nie możesz sobie odmówić?

- Zakup nowej książki i "przydaśki" hafciarskie.

Coś czego nie cierpię..

- Nie cierpię pająków!!! Nie cierpię fałszywych ludzi, nie cierpię jak mnie boli ząb, nie cierpię obojętności na krzywdę.


U innych ludzi cenię sobie...
- Szczerość, uprzejmość i kulturę osobistą.

Jeśli relaks to tylko...

- W domu, pod kocykiem, z kubkiem parującej herbaty z dobrą muzyką w tle. Poza tym książki i haft. Czasami lampka dobrego wina w towarzystwie męża lub przyjaciółki.

O czym marzysz?

- By moje oczy były zdrowe jak najdłużej, bo jeszcze dużo książek jest do przeczytania i wiele obrazów do wyhaftowania :) 

Czego i Tobie i sobie życzę ;) A skoro wspominasz o haftowaniu, zdradź kiedy się zaczęła Twoja hafciarska przygoda.

- Jakieś nieśmiałe początki były w podstawówce, ale tak na dobre zajęłam się haftem jak moja córeczka miała roczek. Czyli już 21 lat.

 
 
 
Wow! To jest dopiero staż! No i wierzyć się nie chce, że masz taka dorosłą córkę!
Pamiętasz swoje początki z haftem? To pasja, którą ktoś Cię zaraził?

- Hafciarskiego bakcyla połknęłam dzięki mojej chrzestnej. Dała mi do 'zgapienia' wzory czterech pór roku, kawał kanwy i reklamówkę mulin (Ariadna jeszcze bez numeracji) na zachętę i tak się zaczęło.

Dla kogo tworzysz?

- Przede wszystkim tworzę dla własnej przyjemności i z reguły to co mi się podoba. Zdarza się,że robię coś dla kogoś na zamówienie, ale wtedy idzie mi bardzo opornie, zawsze znajdę jakąś wymówkę by odłożyć haft, a później muszę gnać na złamanie karku ( w tym przypadku na złamanie igły :) ) by zdążyć na czas. Tego zdecydowanie nie lubię. Lubię za to wyszywać w prezencie dla najbliższych mi osób.
 
 
Z której swojej pracy jesteś najbardziej dumna?

- Hmm... Jest kilka prac z których jestem bardzo zadowolona. Pierwsza to portret mojego kuzyna, druga to Grzesio Markowski, później obraz motocykla i akt kobiecy.

Czy praca zawodowa/dom/dzieci/rodzina/obowiązki pozwalają na realizację pasji jaką jest haft?

- Mam to szczęście,że moja rodzina wspiera mnie w mojej pasji. Dzieci mam już dorosłe więc nie muszę już chodzić nad nimi. Jak każda kobieta mam obowiązki takie jak zakupy, sprzątanie i gotowanie, ale wieczory są dla mnie.

Skąd czerpiesz hafciarskie inspiracje?
- Na początku z gazetek hafciarskich, a teraz w dobie internetu, to tam szukam swoich inspiracji.

Twoja ulubiona hafciarska tematyka to...

- Nie mam takiej. Wyszywam to, co akurat przypadnie mi do gustu. Nie lubię za to wyszywać pejzaży.

Raczej małe hafty czy wręcz odwrotnie raczej kolosy?

- Kolosów jeszcze nie wyszywałam. U mnie raczej " średniaki" królują. Małe hafciki są fajne, są świetnymi przerywnikami w męczących wzorach.

Preferowane materiały? Tamborek, krosno, kanwa, mulina?

- Wyszywam zawsze w ręku, nie używam ani krosna, ani tamborka. Kanwa 16 ct, a ostatnio przekonałam się do 18 ct. W swoich zbiorach mam mulinę Ariadny, DMC a od jakiegoś czasu używam chińskich odpowiedników DMC.

 
 
 
Co sądzisz o blogowych zabawach? Bierzesz w nich udział? Organizujesz? Które z nich należą do Twoich ulubionych?
- Na początku podglądałam tylko i próbowałam załapać o co w nich chodzi. Podobają mi się te zabawy. Mierzę jednak siły na zamiary i nie biorę udziału w każdej jaka mi się nawinie przed oczy. Biorę udział tylko w tych, w których wiem ,że sobie poradzę przede wszystkim z czasem. W tym roku to Tusal 2017 u Hanulka, Rok z misiem Fizzy Moon u Ciebie i wyzwanie czytelnicze- Przeczytam 52 książki w 2017 roku.
Bardzo lubię zabawę" Podaj dalej". Dwa razy udało mi się wziąć w niej udział i dwa razy ogłaszałam ją u siebie. Jest cały rok na realizację paczuszek, więc na spokojnie można się bawić. Najfajniejsze w niej jest to,że nigdy nie wiesz kiedy nadejdzie niespodziankowa przesyłka.

 
Prowadzisz bloga "Zaklęta Igiełka". Jakie były jego początki? Co Cię skłoniło do stworzenia swojego miejsca w sieci?

- Na prowadzenie bloga namawiała mnie usilnie moja kochana przyjaciółka Ludwika. Jest najwierniejszą, bezkrytyczną fanką mojego krzyżykowania. To dzięki niej właśnie i jej mężowi powstał mój blog, za co jestem im ogromnie wdzięczna.

 
 
 
 
Niektóre hafciarki kolekcjonują naparstki, nożyczki itp. Czy Ty także posiadasz podobne zbiory?

- Hahaha...posiadam całkiem spory zbiór jeży. Pisałam o nich na blogu w osobnym poście (klik).

Jak wygląda Twój warsztat pracy?To wymarzona, przestronna pracownia czy niewielki kącik?

- Do niedawna była to ława w dużym pokoju. Ponieważ moja córka wyfrunęła już z gniazda, a syn przeniósł się do jej dawnego pokoju, to mam teraz do dyspozycji cały i tylko mój pokoik z dużym biurkiem. Taką oazę spokoju :)
 
Och, tylko pozazdrościć takiego azylu!
Moniko, na koniec zapytam jeszcze o hafciarskie marzenie? Masz może takie?

- Może nie typowo hafciarskie, ale marzy mi się znak wodny z jakimś jeżykowo - blogowym logo, bym mogła "podpisywać nim zdjęcia swoich prac i stempel z nazwą bloga.
 
 
 
 Moniko dziękuję Ci serdecznie za rozmowę! 
Życzę spełnienia wszystkich marzeń, o których wspomniałaś


Uwaga!
Tekst rozmowy nie może być bez zgody Autorki w jakikolwiek sposób powielany czy udostępniany!
Zdjęcia prac, oraz inne wykorzystane w rozmowie zdjęcia, pochodzą z prywatnych zbiorów mojej Rozmówczyni i nie mogą być kopiowane! 

 Jeśli macie ochotę, dodajcie banerek "Zapraszam na rozmowę ze mną..." u siebie na blogu (np.: na pasku bocznym), podlinkowując wywiadem z Wami. Wszystko po to, by dzięki wywiadowi każdy, kto odwiedzi Wasz blog, mógł dowiedzieć się o Was czegoś więcej!



Dla przypomnienia - wszystkie dotychczasowe wywiady znajdziecie TUTAJ :)

środa, 1 lutego 2017

344. Wyzwanie czytelnicze 3660 stron - Wasze osiągnięcia!

Witajcie!

Dziś przyszła pora na rozliczenie Waszych czytelniczych osiągnięć z ubiegłego roku.

Do 31 stycznia 2017 roku (do wczoraj),  czekałam na Wasze linki, do albumów i/lub stron dokumentujących sprostanie wyzwaniu.

Dziś wylosowałam jedną Szczęściarę, która otrzyma drobną niespodziankę, ale o tym za chwilkę.

Tymczasem "rozliczenie" zabawy zgłosiły:


1. Gosia K., która przeczytała 72 książki, co daje ponad 26 tys stron,
2. Sylwia Fallopia, która przeczytała 55 książek, co daje  20130 stron,
3. Judyta Z., która przeczytała 42 książki, co daje 16895 stron,
4. bozenas, która przeczytała  14 679 stron,
5. violka, która przeczytała 32 książki, co daje 13507 stron,
6. Agnieszka D, która przeczytała 29 książek, co daje  9461 stron,
7. Cytrulina, która przeczytała 17 książek, co daje  4888 stron.


Przy okazji pooglądałam sobie sposoby katalogowania, przeczytanych przez Was książek i zdecydowanie spodobał mi się tabelkowy sposób Violi - rewelacja!

No i oczywiście gratuluję osiągniętych wyników! Są doprawdy imponujące! A najważniejsze, że zdecydowanie zawyżamy statystyki czytelnicze! A oto przecież chodzi - by czytać, chociaż te 10 stron dziennie, a wyzwania czy nagrody, to tylko miły dodatek!
 
A skoro jesteśmy w temacie nagród, to chyba pora oznajmić, iż małe łapki mojej córeczki wylosowały Zwyciężczynię ubiegłorocznej zabawy!
 
Z gratulacjami zapraszam do ...
 
- JUDYTA Z. -
 
 
Judytka, serdecznie gratuluję i cieszę się, że w tym roku, również dołączyłaś do zabawy. Paczuszkę już kompletuję i wyślę najpóźniej, pod koniec tygodnia :)

Dziękuję Wam za ubiegłoroczne, wspólne czytanie! 
 
Gratuluję tym, którym się udało pokonać barierę 3660 stron (często niejednokrotnie!), oraz tym którym niewiele zabrakło, bo to świetna motywacja, by w tym roku "powalczyć" o czytanie :)

Pamiętajcie, że aktualne Wyzwanie Czytelnicze 3650 stron trwa!
 
Ja mam nadzieję, że za rok spotkamy się w podobnych, miłych okolicznościach, a lista  "rozliczeniowa, będzie dużo dluższa :)

Pozdrawiam serdecznie!

poniedziałek, 30 stycznia 2017

343. "London elegance" - osłona trzecia.

 Witajcie!

 Dziś ponownie na blogu gości moja londyńska dama. 
Od poprzedniej odsłony (klik) haftu przybyło, co mnie bardzo cieszy. Już się pewnie domyślacie, że traktuję go priorytetowo i mam nadzieje niedługo uda się haftowany obraz skończyć. Na zdjęciu obok, haft w pełnej krasie, więc widać, że sporo pracy za mną, ale i jeszcze sporo pracy przede mną.

Przy okazji pojawiła się pewna nowość, z którą wcześniej się nie spotkałam, czyli backstitch'e o dwóch grubościach (przy latarni i na chodniku). Pomysł wydaje mi się ciekawy, bo dodaje obrazowi pewnej wielowymiarowości. 

Dziś londyńska dama prezentuje się tak...






-----
Przypominam o linkowywaniu, w komentarzu pod postem z wyzwaniem czytelniczym, swoich albumów wyzwaniowych z ubiegłego roku. Wśród Osób, które do 31 stycznia 2017 roku, zostawią swój link, z albumem dokumentującym sprostanie wyzwaniu, wylosuję jednego szczęściarza, który otrzyma drobną niespodziankę.

 W najbliższą środę, ogłoszę Zwycięzcę ubiegłorocznego Wyzwania Czytelniczego :)

Pozdrawiam serdecznie :)

sobota, 28 stycznia 2017

342. Między nami Hafciarkami (27) - spotkanie z Adrianną Bartnik, autorką bloga "Hafciarka blog"


   Witajcie! 
Po dłuższej przerwie zapraszam Was serdecznie na 27 spotkanie z cyklu "Między nami Hafciarkami". Moim Gościem jest Osoba, którą znam w sumie od niedawna, chociaż obie pochodzimy z Podlasia.

Zapraszam na spotkanie z Adrianną Bartnik, autorką bloga "Hafciarka blog", która pomimo, iż sama namawia hafciarki do hafciarskich wyznań, zgodziła się także na mój wywiad :)

 
Witaj Adrianko!

Cieszę się, że zgodziłaś się na rozmowę.
Zacznijmy, więc tradycyjnie. Poznajmy Cię troszkę z prywatnej strony.
Jaka byłaś w dzieciństwie? Kim chciałaś zostać w przyszłości?

- Rodzice twierdzą, że byłam bardzo aktywnym dzieckiem. Lubiłam bawić się na dworze, miałam hopla na punkcie „Króla Lwa” – zbierałam wszystko co było z nim związane.
Jaka jesteś na co dzień?
- Moje nastroje są różne, ale to zależy od sytuacji. Z reguły jestem pogodna i uśmiechnięta.
Najczęściej spotkamy Cię w parku, kawiarni, pubie, a może w zaciszu domowym?
- W domowym zaciszu, jestem typowym domownikiem, chociaż lubię też chodzić na długie spacery bez względu na panującą pogodę.
Czy towarzyszy Ci jakieś życiowe motto?
- Nulla dies sine linea - żaden dzień bez kreski
Od czego zaczynasz dzień?
- Od nakarmienia dziecka i napicia się kawy. Jestem kawoholikiem :).

To zupełnie jak ja :) Bez kawy byłoby ciężko! 
Największa zaleta i wada to...

- Hmm... trudne pytanie. Zaletą jest może to, że potrafię robić jednocześnie różne rzeczy. Wadą na pewno lenistwo i ślepy upór.
Ulubiony smak i zapach?
- Zapach i smak czekolady jest na pierwszym miejscu :). Lubię też zapach konwalii. Uwielbiam smak marcepanu :).

W Twoim domu nie może zabraknąć...

- Miłości, zaufania i zrozumienia. 
Sposób na chandrę?
-Dobra komedia, haftowanie, wyjście na spacer i słodycze :)

Drobne pokusy, których nie możesz sobie odmówić?

- Słodkości i zakupy "przydasiów".

Coś czego nie cierpię... 
- Zapachu benzyny, gdy mi zimno, gdy spóźnię się na autobus, gdy ludzie są podli i nie potrafią się zachować, gdy wystygnie mi kawa, gdy nie mogę zrobić czegoś,co sobie zaplanowałam. 

 
U innych ludzi cenię sobie...
-  Otwartość, szczerość.
Adrianno, o czym marzysz?
- O małym domku po lasem i pięknym ogrodem. Chciałabym też mieć gromadkę dzieci :). Chciałabym skończyć studia – pedagogikę resocjalizacyjną, i pracować jako wychowawca w domu dziecka albo w wiezieniu.
 
Jeśli relaks to tylko...?

- Zdecydowanie duża kawa i haftowanie, ale też czytanie i rozwiązywanie krzyżówek.

Na bezludną wyspę zabrałabym...
- Moją rodzinę.

Zdradziłaś nam, że z przyjemnością relaksujesz się przy hafcie. Kiedy zaczęła się Twoja przygoda z haftem? Jak długo Ci towarzyszy? 
- Tak naprawdę zaczęłam przygodę z haftem jeszcze w gimnazjum, ale nie miałam, aż takiej cierpliwości i szybko się znudziłam. Dopiero w czasie studiów podjęłam próbę z xxx i jak dotąd jeszcze mi się nie znudziło. Od dwóch lat popadłam w ten nałóg na poważnie. Nie wyobrażam sobie życia bez niego. Pamiętam, że pierwszym haftem był konik dla mojego bratanka, ale niestety nie mam zdjęcia.
A jakie były początki z haftem? To pasja, którą ktoś cię zaraził?  
- Początki jak wiadomo nie są łatwe. Odkąd pamiętam moja mama haftowała, to ona nauczyła mnie haftowania.

Jedne z nas tworzą dla własnej przyjemności, inne dla podreperowania domowego budżetu, jeszcze inne traktują haft jako odskocznię od codzienności, rodzaj terapii. Jak jest w Twoim przypadku? Dla kogo tworzysz?
- Chyba każda praca manualna jest w jakimś stopniu terapią. Ja jak haftuję, to znajduję się w innym świecie, odpoczywam, ale też dużo myślę. To jest moja chwila, gdzie jestem tylko ja i haft. Ja haftuję dla siebie, dla rodziny i przyjaciół, czasami zdarza się zlecenie, ale raczej drobne. W czasach, gdy wszystko można kupić z Chin ciężko sprzedać rękodzieło za godziwą cenę.
Z której swojej pracy jesteś najbardziej dumna? 
- Chyba 4 pory roku, chociaż może nie są pracami dużo formatowymi, ale ilość kolorów i backstitche dały mi w kość. Bardzo się napracowałam z tymi haftami. (klik) Jestem tez dumna z dmuchawca, bardzo się nad nim napracowałam i ładnie wygląda :). Teraz już wiem, że okropnie haftuję się srebrną nicią. (klik)

Czy praca zawodowa/dom/dzieci/rodzina/obowiązki pozwalają na realizowanie pasji, jaką jest haft?

- Obecnie studiuję pedagogikę i wychowuję wspólnie z partnerem synka. Czasu jest mało, ale zawsze coś tam zrobię, szczególnie wieczorami jak mały pójdzie spać.

Skąd czerpiesz inspiracje?
- Z różnych blogów hafciarskich. W Internecie jest też wiele pięknych wzorów, ale czasami i w polskiej gazecie znajdę coś dla siebie.
Twoja ulubiona hafciarska tematyka to... 
- Bardzo lubię haftować lisy (Śpiący lisek, Lisek do kluczy, Śpiące lisy, Lisek z innymi zwierzętami, Lisek z wierszykiem ), ale tematyki jako takiej nie mam. Staram się wyhaftować to, co mi się spodoba.

Raczej małe hafty czy wręcz odwrotnie raczej kolosy?
- Te i te. Mały hafty przeważnie są moimi przerywnikami od kolosów. Wszystko zależy od wzoru, nie mam uprzedzeń do wielkości haftu.

Preferowane materiały? Tamborek. krosno, kanwa, mulina itd.

- Haftuje na kanwie przeważnie 14-18 ct, na tamborku. Haftuje muliną Ariadną, a przy małych wzorach gdzie sama dobieram kolory, korzystam także ze starej muliny Odra.

Co sądzisz o blogowych zabawach? Bierzesz w nich udział? Organizujesz? Które z nich należą do Twoich ulubionych?
- Biorę teraz udział w Sal-u na blogu Haftu Agaty – „Tea time”. Sama prowadzę – Hafciarskie wyzwania  oraz organizuję Sal „od zakładki do książki”. Chciałabym też wziąć udział w Salu z jakimś fajnym kalendarzem.

Prowadzisz bloga. Jaki był jego początki? Co Cię skłoniło do stworzenia swego miejsca w sieci? Gdzie jeszcze (w sieci) możemy Cię spotkać?
- Czułam potrzebę podzielenia się moimi pracami z innymi. Chciałam też stworzyć coś dla siebie, coś co jest tylko moje. Można mnie znaleźć też na Facebooku.
Niektóre hafciarki kolekcjonują naparstki, nożyczki itd. Czy Ty także posiadasz podobne zbiory?
- Nie, na razie nic nie kolekcjonuję, oprócz mulin J. Bardzo lubię nożyczki, ale jeszcze nie mam ich za wiele, żeby nazwać tego kolekcją. 
A skąd u ciebie wziął się pomysł na przygodę z szyciem?
- Moja mama jest z zawodu nauczycielem plastyki i techniki, więc od dzieciństwa interesowałam się pracami manualnymi.

Czy pasjonujesz się czymś jeszcze? Jakieś ukryte talenty? 
- Od czasu do czasu robię kolczyki. Jestem też już od 12 lat w ruchu rycerskich. W sezonie letnim jeżdżę z całą moją rodziną na turnieje i jarmarki rycerskie. Lubię też bawić się ogniem, w moim stowarzyszeniu jest sekcja, która zajmuje się fireshow.

Świetne i nietypowe zainteresowania!
A jak wygląda Twój warsztat pracy? To przestronna pracownia czy niewielki kącik?
- Niestety mój warsztat pracy jest skromny. Mam niewielki kącik, do którego można zaliczyć biurko i krzesełko, ale większość rzeczy pochowane jest w różnych częściach mieszkania. Nie mogę się zebrać w sobie, żeby wszystko uporządkować i schować w jednym miejscu.

Jakieś hafciarskie marzenie? 
- Chciałabym mieć wielką pracownię z szafami "przydasiów", różnego rodzaju kanw i mulin. W tym pokoju znajdował by się też wygodny fotel i wypasiony ekspres do kawy. 

Dziękuję Adrianko za rozmowę! 
Życzę spełnienia marzeń - wszystkich i tych prywatnych o domku, licznej rodzince, oraz tych hafciarskich o pracowni pełnej "przydasiów"! 




Uwaga!
Tekst rozmowy nie może być bez zgody Autorki w jakikolwiek sposób powielany czy udostępniany!
Zdjęcia prac, oraz inne wykorzystane w rozmowie zdjęcia, pochodzą z prywatnych zbiorów mojej Rozmówczyni i nie mogą być kopiowane! 

 Jeśli macie ochotę, dodajcie banerek "Zapraszam na rozmowę ze mną..." u siebie na blogu (np.: na pasku bocznym), podlinkowując wywiadem z Wami. Wszystko po to, by dzięki wywiadowi każdy, kto odwiedzi Wasz blog, mógł dowiedzieć się o Was czegoś więcej!



Dla przypomnienia - wszystkie dotychczasowe wywiady znajdziecie TUTAJ :)