poniedziałek, 12 maja 2014

Niezwykle udany weekend, xxx na "Hibiskusie" i nowe czytadło

  Ależ miałam szalony weekend :) Ale dla mnie mógłby być taki, no co jakiś czas na pewno. Zaczęło się od tego, że mężuś zrobił niespodziankę i wrócił z delegacji dzień wcześniej. Co prawda zbudził nas w środku nocy, ale z racji, że tydzień go nie było, zostało wybaczone :) W sobotę kiedy wybieraliśmy się na cotygodniowe zakupy, równie niespodziewanie odwiedziła nas (tylko na chwilkę niestety) moja chrześniaczka z siostrzyczką, mamą i tatusiem :) Potem były zakupy i obiadek u Teściów :) Niedziela miała być spokojna, a tu Teściowie wpadli na kawę. Jak tylko się pożegnali, zadzwoniła moja siostra Kasia, że już jadą z pięknie pachnącą, świeżo zerwaną miętką :p , a w trakcie naszej wspólnej herbatki, pod mój domek zajechał Staś z mamą i tatem :) Och mówię Wam, naprawdę niezwykle udany weekend! U mnie każdy gość, czy to spodziewany czy nie, zawsze jest mile widziany :)
   W weekend nie było rzecz jasna czasu na haftowanie, ale za to w piątek (pogoda nas ostatnio "wyjątkowo rozpieszcza", dbając o to, byśmy siedzieli w domku, bo leje i leje) udało mi się troszkę nadgonić "Hibiskusa". Już niedługo koniec drugiej strony wzoru i zostanie ostatnia/trzecia, czyli jeszcze jeden większy kwiat, kilka małych, zieleń i detale. 


"Hibiskus"

   W piątek synuś zajął się moimi nitkami (było zgadywanie kolorów i "pomogę Ci mamusiu wybrać"), co zakończyło się istnym koglem moglem, więc wczoraj wieczorem musiałam jeszcze zająć się rozplątywaniem muliny i nawijaniem ich na kartoniki. Przy okazji pokażę Wam co sobie kiedyś wymyśliłam. Profesjonalnie to chyba nazywa się bobinka, u mnie to literka H wycięta ze zwykłego kartonika (takiego zbiorczego po sokach przecierowych w szklanych butelkach). Wycina się szybko, nawija i korzysta bardzo wygodnie. Na jednym ramieniu piszę nazwę, na drugim nr nitki. W taki moteczek śmiało można wbijać igłę w trakcie wyszywania.


Bobinki "po mojemu"


   Ostatnio czytane romansidło już za mną, więc po sobotniej wizycie w bibliotece zaczęłam nowe czytadło. Tym razem to "Nie ma jak w domu" M. Higgins Clark. Mała dziewczynka zabija przypadkowo matkę, sędzia ją uniewinnia, ale gazety i tak piszą o niej jak o potworze. Po latach, już jako dorosła kobieta z inną tożsamością, mała Lizi dziwnym zbiegiem okoliczności wraca do domu, w którym doszło do tragedii. Wątek dość niespotykany, więc książka mnie zaintrygowała. Za mną na razie tylko 88 stron, ale czekam na rozwój wypadków.

"Nie ma jak w domu" M. Higgins Clark


Życzę udanego poniedziałku i twórczego tygodnia :)

14 komentarzy:

  1. Kwiatek zbliża się ku końcowi. Jeśli masz bobinki w kształcie litery H to je nazwij hoinki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hainki raczej hehe. Jaglanka Ty to potrafisz poprawić humor :)

      Usuń
  2. Mój weekend też był pełen wrażeń i gości (chociaż zdecydowanie mniej, niż Twój)... ładną pogodę mieliśmy w piątek i sobotę, niedziela była pochmurna, więc przynajmniej w jeden dzień udało mi się trochę powyszywać :)

    Widzę, że haft już niedługo będzie ukończony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze troszkę do końca zostało. Prawidłowo powinno być jeszcze takie "beżowawe" tło, ale myślę, że zrezygnuję, bo w przyszłości Hibiskus ma wisieć na białej ścianie i to sam kwiat ma zwracać uwagę :)

      Usuń
  3. Oj,ten hibiskus to istne piękno.Bobinki/hoinki/superowe.Pomysł na nie przedni.Ciekawe co jeszcze racjonalizatorskiego wymyślisz.Czekam na następne nowinki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słówko o moim kwiatuszku :) Pomysł z tą pseudo bobinką wymyślony na potrzebę chwili hehe. Prosty, łatwy i spełnia swoje zadanie :)

      Usuń
  4. Ania, toż to już prawie koniec hibiskusa :)
    P.S. Nazwa Jaglany mi się podoba :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj do końca troszkę jeszcze troszkę brakuje hehe. Jaglanka jak zawsze niezawodna :)

      Usuń
  5. No, rzeczywiście miałaś gościowy zawrót głowy :) A mimo to udało Ci się coś wykrzyżykować. Rośnie hibiskusik swoim tempem i pięknieje :)
    Też raczej bym nie wyszywała tła - tak jest ładnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szalony weekend, ale od czasu do czasu i taki się przyda :) No właśnie też coraz bardziej przekonuję się, żeby z tego tła zrezygnować, ale zobaczę jeszcze jak będzie się całość prezentować i wtedy zdecyduję.

      Usuń
  6. Hibiskus wygląda coraz ładniej, podobają mi się jego kolory :)

    OdpowiedzUsuń

* DZIĘKUJĘ za Twoje odwiedziny i pozostawione komentarze!

* Zastrzegam sobie prawo do usuwania złośliwych lub obraźliwych komentarzy oraz spamu!