środa, 28 maja 2014

Nowy projekt metryczki.

   Dni mijają i z każdym jest coraz lżej. Żałobę po Dziadku noszę w sercu, na sobie, ale jestem z natury optymistką i w sumie chyba "twardą babką" i tylko czasem pozwalam sobie na płacz. Każdy przeżywa na swój sposób. Ja wolę myśleć o dobrych chwilach, niż rozpamiętywać. Nie zmienimy tego co było, choćbyśmy nie wiem jak chcieli, ale mamy wpływ na to co przed nami. Dziadek się śmiał, żartował i dla mnie to właśnie robi nadal :)
   Mój dziadek odszedł w piątek, a w sobotę przyszedł na świat nowy mały człowiek :) Znajomi, którzy niestety bardzo długo czekali na swojego Maluszka, powitali synka :) Powiem Wam, że nikt tak nie zasłużył na taką "nagrodę" jak Kasia. Spotkałyśmy się podczas studiów i chociaż wtedy jeszcze obce sobie osoby, nadawałyśmy na podobnych falach :) Nie znam drugiej tak cieplej, dobrej, uczynnej osoby. Nie może, więc być inaczej i metryczka dla chłopczyka musi powstać. Na razie niewiele jej jest, ale nie muszę przecież mówić, że najzwyczajniej nie było czasu i skupić się też było trochę ciężko. Dodatkowo muszę się trochę wpatrywać, bo wzorek kiedyś odkserowałam i to na czarno-biało. Wzorek na pewno znacie, a pochodzi z "Kramu z robótkami" i jest to chyba " Macierzyństwo".  Znalazłam go w internecie także pod inną nazwą.



Ja postanowiłam wyszyć tylko część wzoru tzn. całego bobasa i fragment mamy. Oczywiście kolory także dobierałam według swojego uznania. Sama jestem ciekawa końcowego efektu. Zaczęłam 15 maja i do wczoraj udało mi się wyszyć przynajmniej część malucha. Szczerze, to jeszcze tak naprawdę widać ... prawie nic, ale działam :)




A na koniec jeszcze taka mała hafcikowa podpowiadajka. Małe hafty robię na tamborku, te większe rozpinam na ramce zrobionej z listewek, a alternatywą dla tych dwóch sposobów jest ... papierowa rolka po foli spożywczej. Dlaczego taka? Bo ma grubsze ścianki, niż np. ta po ręcznikach papierowych, a jednocześnie jest lżejsza niż np. drewniany kołeczek. Ale myślę, że jakaś nie za gruba, plastikowa rurka nawet hydrauliczna, także by się sprawdziła.




   Układam rolkę na jednym z brzegów kanwy i zwijam dość ciasno, do wewnątrz. Dzięki temu kanwa nie gniecie się podczas wyszywania, a niepotrzebne w danej chwili jej fragmenty nam się nie plączą. W dodatku dotykamy ręką, lewej strony, a więc nie brudzimy w ten sposób ani prawej strony kanwy, ani wzoru. Po zwinięciu odpowiedniego odcinka, rulonik kanwy zabezpieczam z obu stron, zwykłym spinaczem do papieru, tak by się nie rozwijał.


Zawijanie rulonika

Zabezpieczenie rulonika

Zwinięta kanwa gotowa do wyszywania
  
Ja wyszywam często na dość sztywnej kanwie gobelinowej lub na ręcznie tkanym, prawdziwym płótnie i taki sposób się sprawdził. Może i Wam się przyda :)

Wam życzę miłego popołudnia, a sama wybieram się z wizytą na moje kochane blogi :)

21 komentarzy:

  1. :) Piękna metryczka, pierwszy raz ją widzę i zachwycam się. A ja ostatnio też ciągle dopieram kolorki XD zmieniam, a to rozjaśniam a to pociemniłam, a to znów zupełnie zmieniłam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy, cóż to się wyłoni z moich kombinacji. Ja bardzo lubię sama dobierać kolory, zmieniać i może to tak nie skromnie zabrzmi, ale w wielu przypadkach mam rację i z efektu zawsze jestem zadowolona :) Wzorek właśnie dodałam na swego Chomiczka, zapraszam :)

      Usuń
  2. Dłub, dłub, a jak tam kwiatek... co do rury, patrzę, widzę, rozumiem ale i tak nie wiem jak to działa w praktyce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaglanko "Hibiskus" ma sie prawie dokładnie tak jak ostatnio. No może parę xxx przybyło. Metryczka na razie jest priorytetem :) Ale do kwiatka będę wracać, chociaż na chwilę, żeby oczy odpoczęły od tych brązów i beżów :) Co do patenciku z rurka, to bardziej nie da sie wytłumaczyć chyba, trzeba spróbować :)

      Usuń
  3. Muszę wypróbować ten sposób na wyszywanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam :) Tak sobie myślę, ze to także sposób na przechowywanie haftów, albo dla podróżujących z haftami, żeby się nie gniotły :)

      Usuń
  4. fajna ta metryczka, sama się kiedys do niej przymierzałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś się spotkałam ze wzorem, a teraz chyba przyszła na nią pora :) Póki co wyszywa się dość dobrze :)

      Usuń
  5. Pięknie rośnie ten hafcik - koleżanka i jej maluszek, będą mieć wspaniałą pamiątkę narodzin :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, mam nadzieję, że się spodoba i rzeczywiście będzie fajna pamiątką :)

      Usuń
  6. Jak to nie widać? Już widać maluszka.:) Będzie piękna metryczka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie zaczęłam od takiego fragmentu, gdzie jest główka, plecki, nawet buziaka nie widać hehe. Ale działam i mam nadzieję, że mimo moich zmian wyjdzie dobrze :)

      Usuń
  7. Kiedyś przymierzałam się do tej metryczki , ale ostatecznie zrezygnowałąm.Będzie piękna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się uda :) Robiona z sercem :)

      Usuń
  8. Metryczka rośnie niczym maluszek.Taką właśnie,ale bez zmian kolorystycznych,tylko z imieniem Natan Jan i datą zrobiłam swojemu drugiemu wnukowi.Co do patentu na rulonik po folii super sprawa,rurka hydrauliczna też zdaje egzamin i jest trwalsza od tej papierowej.Jaglana i Anek73 polecam wypróbowanie jeśli nie korzystacie z krosna bądź tamborka.Przejrzystość i szybki sposób na rozwinięcie robótki oraz niegniotliwość jej to oromny plus.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rośnie, rośnie, czasu nie ma za wiele. Maluszek już ponad tydzień na świecie, więc za 3-4 tyg zacznie się sezon "odwietkowy" :)

      Usuń
  9. Fajny pomysł, chętnie go wykorzystam do różnych rzeczy :) Dzięki za podpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Tak jak pisałyśmy - potrzeba matką wynalazku :)

      Usuń
  10. pomysł z wyszyciem tylko części jest super :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Będzie piękna metryczka :)

    OdpowiedzUsuń

* DZIĘKUJĘ za Twoje odwiedziny i pozostawione komentarze!

* Zastrzegam sobie prawo do usuwania złośliwych lub obraźliwych komentarzy oraz spamu!