czwartek, 15 maja 2014

Szczaw w słoiczkach na zimę

   Co prawda sezon przetworowo - nalewkowy jeszcze się nie zaczął na dobre, ale jest już warzywko, którego smak warto zatrzymać na zimę. Mowa tu o szczawiu. O jego właściwościach poczytacie np. tutaj, chociaż tak naprawdę w internecie można znaleźć dużo więcej.

   Ja swój szczaw w słoiczkach przygotowuję z myślą o przyszłej zupie szczawiowej, a robię go tak.
Szczaw ścinam i odrywam łodyżki, tak aby zostały same listki. Osobiście nie cierpię tych patyczków w zupie, a często gotowy kupiony szczaw je ma. Dokładnie, kilkukrotnie płuczę listki. Kroję szczaw na drobniejsze kawałki i wrzucam do miseczki. Następnie zasypuję go "kołderką" z soli. Po wymieszaniu, odstawiam na kilka godzin (większą ilość można zostawić na całą noc). Przerzucam do garnuszka wraz z sokiem, który szczaw puścił (w razie konieczności dodaję troszkę wody) i gotuję na średnim ogniu (5-6 indukcja) ok 15-20 minut. Szczaw zmieni kolor na ciemniejszy. Następnie przekładam gorący szczaw do słoiczka (wraz z tym sokiem z gotowania) i zalewam  go około 1 cm zwykłej oliwy. Słoiczek odwracam do góry dnem, przykrywam ściereczką i zostawiam do ostygnięcia.

Odrywanie łodyżek

Krojenie szczawiu

Solna "kołderka"


   Na zdjęciu poniżej pochwalę się moim pomysłem oznaczania słoiczków. Sposób prosty - niteczka obwiązana wokół szyjki słoiczka/butelki z karteczką, na której piszę co to za przetworek, rok jego wykonania, datę "dojrzałości" nalewki, rodzaje soków itd. Bardzo przydatne, uwierzcie, bo mimo, że sama robię swoje przetwory czasem muszę się dobrze zastanowić np, który sok jest który, bo kolory są mylące. Przy okazji jest to podpowiadajka dla mężusia, który przeczyta i wie, zamiast przynosić do domu trzydziestu słoików i pytać o każdy :) Także znajomi, którym podarujesz jakiś przetworek od razu wiedzą co dostali. No i całkiem fajnie wygląda :)

Szczaw w słoiczkach na zimę

21 komentarzy:

  1. Pamiętam zupę szczawiową z dzieciństwa! Była pyszna! Szczaw zbieraliśmy na łące, a ja zawsze musiałam mieć dużo jajka :)

    Własne przetwory to świetne prezenty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z dużą ilością jajeczka na twardo obowiązkowo! Mój szczawik to też taki łąkowy - zbierany na działce, ale posiał się sam :) Zapraszam zatem do przygotowania, chociaż jednego słoiczka i powrotu do dzieciństwa :)

      Usuń
    2. Och! Ja daleka jestem od robienia przetworów i gotowania w ogóle ;) Czasem pomagam Mamie robić ogórki:)

      Usuń
    3. No ba Mamusi czy Babci najlepsze :)

      Usuń
  2. Oj,ale smaka mi narobiłaś.Nie pamiętam już kiedy ostatnio jadłam zupę szczawiową z jajkiem jak Anek73.Zazdrość to bardzo zła cecha,ale ja Ci zazdroszczę tej możliwości posiadania działeczki na której rośnie szczawik i nie tylko.Pomysł na oznaczenie słoiczków,butelek z przetworami super.Nie zawodzisz mnie oryginalnymi pomysłami.Gratuluję i czekam na więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie również Ciebie Danusiu zapraszam na powrót do dzieciństwa :) Ja wiem, że mam wielkie szczęście posiadając te swoje ponad 2000 m, ok 20 km od najbliższego miasta :) Nawet koszenie trawy to przyjemność, chociaż czasem zajmuje cały dzień :) Dziękuję za docenienie moich pomysłów, staram się upraszczać sobie życie jak się da i organizować z głową czas, żeby mieć chwilę np na xxx.

      Usuń
  3. YYY wiem, że ostatnio modny na skutek wypowiedzi pewnego polityka, ale nie mam pojęcia jak to zielsko wygląda, więc raczej nie będę zabierać się za przetwory. Chociaż z tego co wiem można taką zupy podstawę w sklepie nabyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypowiedzi polityka nie słyszałam, ale ja ostatnio w ogóle staram się nie zwracać uwagi na te ciągłe blablabla tuż przed eurowyborami. Masz rację Jaglanko, można jak najbardziej szczawik nabyć drogą zakupu hehe.

      Usuń
  4. ja tez robie w sloiczki na zime :)
    a u mnie coś na dzień dziecka :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przybij "piątkę" chomiczku :) Zajrzę Agnieszko do Ciebie, jak zawsze z chęcią :)

      Usuń
  5. Własne przetwory, to super sprawa! Wiesz co jesz, a przede wszystkim bez zbędnych dodatków :)
    Ja oznaczam słoiczki naklejkami, na których jak ty Aniu piszę co to jest i kiedy było zrobione.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie tak Moniko, masz rację. szczególnie przy małym dziecku - wiem, że śmiało mogę podać :) Naklejki też fajny pomysł, bardziej trwały niż mój, tylko nie masz później problemu z odklejaniem?

      Usuń
    2. Twój pomysł nie jest zły. Bardzo mi się podoba. Takie fajne etykietki zastosowałabym szczególnie obdarowując kogoś :)
      Z naklejkami jest właśnie ten urok, że czasem zostają. Jest na nie sposób. Olej! Wystarczy posmarować i zostawić na trochę. Schodzi jak złoto :)

      Usuń
    3. W którymś z programów w tv słyszałam też, że można naklejkę posmarować majonezem też łatwo zejdzie. Majonez można nawet zastosować na drewnie np na regale czy biurku, którym "zajęło" się dziecko :)

      Usuń
  6. Uwielbiam zupkę szczawiową z jajeczkiem. Ale od kiedy mieszkam w mieście to nie takie smaki dla mnie, skusiłam się kiedyś na zakup szczawiu w sklepie 3 razy, ale zupa wyszła ohydna. Zdecydowanie wolę pojechać do mojej babci, tam na łąkach szczaw ma smak i zapach. Nie to co sklepy. Polecam 100 razy lepszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W stu procentach się z Tobą zgadzam :)

      Usuń
  7. Nigdy nie robiłam szczawiu do słoików na zimę...chyba muszę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  8. jeszcze nie próbowałam wkładać szczaw do słoiczków

    OdpowiedzUsuń
  9. "Mamo zrób zieloną zupkę" :) Lubimy szczawiową, ale nigdy jeszcze nie robiłam sama przecieru szczawiowego. Muszę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń

* DZIĘKUJĘ za Twoje odwiedziny i pozostawione komentarze!

* Zastrzegam sobie prawo do usuwania złośliwych lub obraźliwych komentarzy oraz spamu!