poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Bodowlano - krzyżykowo - wypoczynkowy weekend.

   Weekend minął jak zwykle zdecydowanie za szybko. Ale może to dlatego, że jak zwykle sporo się u nas działo. Przede wszystkim oczywiście budowlano. Tu właściwie mężuś szalał, a ja w roli pomocnika. Tym samym zakończyliśmy układanie roboczej podłogi na całej powierzchni poddasza i udało się nawet postawić konstrukcję (szkielet) ścian pomiędzy pokojami dziecięcymi i moją garderobą (!!!)  :). No i proszę - kolejny krok do przodu. Tylko tego sprzątania (kurzu w szczególności) mam serdecznie dosyć, ale "cierp ciało czego chciało" :) A tak to wygląda "na stan" sprzed chwili, oczywiście to tylko fragmenty, bo garderoba będzie ciągnęła się jeszcze w głąb, a pokoje także są szersze niż na fotce :)

Pokoje dziecięce.

Garderoba wytęskniona :D

   Sporo pracy i wydatków przed nami, ale powoli damy radę. W końcu sami zbudowaliśmy nasz dom, to wykańczanie poddasza to pikuś, a już szczególnie z moją najukochańszą Złotą Rączką :)

   Jako, że występowałam w roli pomocnika (na więcej Piotruś się nie zgadzał, bo albo się "przyklejał", albo psocił niesamowicie na poddaszu i trzeba go było pilnować), były też chwile na xxx. Tym samym kilka krzyżyków zyskał portret JPII oraz, wyciągnięty zza szafy,duży (50x80 cm) haft "W dolinie" (jego lewą stronę/plecki już widzieliście). Strasznie mnie kusiło, żeby coś nowego rozpocząć, ale, tak jak już pisałam, myślę, że i ten warto skończyć. Sporo pracy w niego włożyłam i naprawdę szkoda, żeby gdzieś tam się kurzył (jeszcze bardziej) po kątach. To jedyny mój "ufok", więc tym bardziej pora się za niego łapać. Tylko strasznie ciężko się zorientować we wzorze, wiele krzyżyków trzeba liczyć na nowo. Zresztą nie muszę chyba pisać, jak to jest wracać do jakiegoś "zaleglaka", bo sami to przecież znacie. Plusem jest to, że mulina do tego obrazu, sobie grzecznie czekała w pudełku i nie trzeba jej na nowo dobierać. Zupełnie tego nie widać, ale uzupełniłam zieleń z lewej strony i rzekę na środku i zajęłam się zapełnianiem pierwszej dziury z lewej strony choinkami. 




  W niedzielę postanowiliśmy odpocząć i wybraliśmy się nad  zalew w Michałowie. Oddalony od nas sporo (około 60 km), ale było warto, bo miejsce naprawdę fajne, szczególnie dla rodzin z dziećmi. Myślę, że jeszcze tam zajrzymy. A w drodze powrotnej zawitaliśmy na XXV Jarmark Dominikański w Choroszczy. Odnoszę wrażenie, że parę lat temu, te Jarmarki były trochę ciekawsze, niemniej jak co roku, tak i w tym roku, można było kupić "swojskie" wyroby - miód, nalewki, wędliny, pieczywo, kaszankę itd. Jedna z pań miała stoisko szydełkowe, a na nim przepiękne, ogromne obrusy na stół. Na innym stoisku pani miała szyte własnoręcznie zabawki. Jak to na jarmarkach bywa, znalazło się także trochę drewnianych przedmiotów typu kuchenne "przydasie" czy zabawki (Piotruś wybrał sobie drewniany flecik), "odpustowa" biżuteria i mnóstwo tandetnej chińszczyzny w postaci zabawek i balonów itd. Do domu wróciliśmy naprawdę porządnie zmęczeni ;)

   Na dziś z mojej strony to tyle :) Uciekam budzić synusia, a wam życzę udanego dzionka :)

25 komentarzy:

  1. Pięknie znajdujesz czas na wszystko!
    Tego strychu zazdroszczę - marzę o takim pomieszczeniu z belkami odkrytymi. Strych nawet mamy, ale nie ma co marzyć o adaptacji, gdy pensji wystarcza ledwo na życie, a czasem i pod koniec miesiąca trzeba pożyczać :(
    Kończ UFO-ka, bo naprawdę niewiele zostało! Kratki we wzorze zamalowuj sobie zakreślaczem, to się nie pomylisz.
    Ja też obserwuję, że jarmarki są coraz gorsze :(
    Miłego tygodnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie życie, my także powoli krok po kroczku, ale przecież mamy dla kogo się starać :) Czasem ciężko, ale przynajmniej Piotruś coś po nas dostanie :) Co do haftu, to pewnie bym tak robiła, bo pomysł rewelacyjny, tylko, że wzór pochodzi z gazetki Złota Kolekcja HP i to w dodatku pożyczonej :)

      Usuń
    2. No to go po prostu skseruj :)

      Usuń
    3. Hehe nawet mi to do głowy nie przyszło :)

      Usuń
  2. Tylko pozazdrościć tego wszystkiego, co opisałaś. Poddasze cudowne, chociaż jeszcze sporo pracy przed Wami. Skoro będziesz miała swoją garderobę, to pomyśl może także o kąciku, w którym trzymałabyś wszystkie swoje " przydasie ", aby miały gdzie oczekiwać na ich kolej robótkową.
    Weekend mieliście wspaniały. Super, że znalazłaś czas, by troszkę pokrzyżykować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Danusiu, pracy przed nami jeszcze sporo, a tej garderoby to czekam z utęsknieniem! Myślę, że póki co jeden z dziecinnym pokoików "zagarnę" na małą krawiecko - hafciarską pracownię, także mam dosyć szukania wszystkiego, bo pochowane gdzie się da w pudłach :)

      Usuń
  3. Oj tam, nie było tak źle, skoro i na xxx znalazł się czas :) U mnie szykuje się jarmark, ale chińszczyzny prawie nie ma, przy takiej ilości rękodzieła mało kto zagląda na takie stoiska :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja odnoszę wrażenie, że u nas z roku na rok coraz więcej tej chińszczyzny, a mniej rękodzieła niestety. Szkoda, bo kiedyś "handlowe alejki" podczas jarmarku nie miały końca, dziś to zaledwie kilkanaście stoisk.

      Usuń
    2. Jarmark Jagielloński w Lublinie jest tylko dla rękodzielników, zazwyczaj tandeta stoi bez zezwolenia, a chętnych i tak nie ma :)

      Usuń
    3. Oj na taki jarmark to ja bym się z chęcią wybrała :) Póki co to mężuś właśnie w delegacji w Lublinie "szaleje" :)

      Usuń
  4. Bardzo ładny ten ufok, czekam na moment gdy go ukończysz, bo zapowiada się nieziemskie cudeńko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj obawiam się, że to może trochę potrwać, może być ciężko doczekać owego momentu :)

      Usuń
  5. Pokoje trzeba skończyć a potem zająć się ich zapełnianiem... dziećmi. ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na razie jeden "dzieć" do zapełniania jest i już czeka i gnębi, że swój pokoik chce :)

      Usuń
  6. Obraz zapowiada sie na bardzo piekny. U mnie w domu kroluje remont i doskonale Cie rozumiem. Trzymam kciuki za dokonczenie budowy. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to Kasieńko możemy wspólnie "popsioczyć" na kurz :) Kciuki się przydadzą jak nic :)

      Usuń
  7. Rożnicę na poddaszu widać :)
    A ufoka, Ty pięknego wyhodowałaś! :) Niezły kawał obrazu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jarzębinko, aż wstyd się przyznać kiedy ja go zaczęłam! A, że wyhodowałam "zaleglaka" to fakt, chyba pora żeby przestał straszyć po kątach, tylko kiedy to nastąpi? Dobrze, że tylko jeden taki :)

      Usuń
  8. Kochana zazdroszczę Ci :). U mnie na razie tylko działka jest, do budowy i takiego poddasza ho, ho, daleko jeszcze :) Pozdrawiam i cierpliwości życzę przy remoncie i przy kończeniu cudownego ufoka :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beatko jak zaczynaliśmy to myślałam, że osiwieję w wieku dwudziestu kilku lat - te formalności, papierologia, niewielkie oszczędności, a potem w ciągu tygodnia w pracy, a w weekend i każdy urlop ciężka praca własnych rąk na budowie. Ale dało radę i naprawdę było warto! To, że działka czeka to bardzo dużo :) I życzę domku i poddasza z całego serduszka!

      Usuń
  9. Fajne będziecie mieć na tym Waszym poddaszu :) I gratuluję zabrania się do ufoka... bardzo jest ładny, więc warto skończyć... U mnie też się taki jeden poniewiera... może w końcu do niego wrócę...
    I świetną mieliście wyprawę... ja uwielbiam takie jarmarki...
    Pozdrawiam wakacyjnie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz jak na to poddasze czekam :) Już mam milion pomysłów na urządzenie pokoju dla synka :) No i ta moja garderoba wymarzona :)

      Usuń
  10. Gratuluje takich postępów w pracach. Zdolni jedteście bardzo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staramy się bardzo, a czego nie wiemy to doczytamy, dopytamy :) Grunt, że razem, bo ja uwielbiam coś wspólnie tworzyć z mężem :)

      Usuń

* DZIĘKUJĘ za Twoje odwiedziny i pozostawione komentarze!

* Zastrzegam sobie prawo do usuwania złośliwych lub obraźliwych komentarzy oraz spamu!