piątek, 29 sierpnia 2014

Piątki z Kurą Domową (7) - Grzybki w marynatce i sałatce.




 Wczoraj wieczorem wybraliśmy się całą rodzinką na grzybki. Wokół nas rośnie mnóstwo "młodniaków", więc grzybki, które najłatwiej znaleźć to maślaczki :) Znacie je? 


(źródło)

Nie jest to może grzybek tak szlachetny, jak te, które pokazuje nam Danusia i do suszenia według mnie także średnio się nadaje, ale na marynaty to i owszem :)
Jest jednak przy nim trochę roboty. Maślaka trzeba obrać ze skórki na kapeluszu, z plewki pod nim, no i oczywiście wyczyścić korzonek. Im mniejsze okazy tym lepiej, bo przy okazji cieszą oko, ale do czyszczenia tych maluchów trzeba mieć cierpliwość :) (Co to dla hafciarki, prawda?) Następnie grzybki trzeba umyć, a później wrzucamy do garnuszka - drobniejsze w całości, a te większe kroimy na mniejsze kawałeczki. Zalewamy grzyby wodą, delikatnie solimy. Po doprowadzeniu do wrzenia, gotujemy jeszcze 10 -15 min, mieszając co jakiś czas (na powierzchni powstaje szum, który bez mieszania namiętnie zwiewa z garnka :p). Następnie zlewamy wodę z gotowania - ja odcedzam na sicie. 
Tak przygotowane maślaki, wrzucamy do słoiczków. Na wierzch do każdego słoika dokładamy kilka ziarenek ziela angielskiego, listek laurowy i ok pół łyżeczki gorczycy. Zalewam grzybki gorącą zalewą octową. Taką samą jak w przypadku cukinii. Zalewa sprawdziła się w ubiegłym roku przy wielu warzywach czy grzybach, więc nie eksperymentuję, tylko korzystam z tego przepisu.
Tym samym zalewę octową przygotowuję  w proporcjach: 1 litr wody, 1/2 szklanki octu 10%, 1 płaska łyżka soli i 4 czubate łyżki cukru. Wszystkie składniki zagotowuję.
Zakręcone słoiki po prostu odwracam do góry dnem. Nie wekuję, bo grzyby jakby się rozgotowują, stają się miękkie. 
Tym razem "pakować" grzybki do słoiczków pomagał Piotruś. Tak się starał, tak machał łyżką, że nie dałam rady zrobić normalnego zdjęcia :) Ale za to jaki ważny się czuł i jaki potrzebny :) A na drugim zdjęciu moje marynaty - duży słoik zawiera całe grzybki, zarezerwowane na świąteczny stół.






Tak zamarynowane grzybki można wcinać, jako dodatek do jakiegoś obiadku albo do kanapki. Można także zrobić fajną sałatkę, której nauczyłam się od Teściowej :)

Sałatka z marynowanych grzybów z czosnkiem:

Marynowane grzybki kroimy na mniejsze kawałki i wrzucamy do salaterki. Dodajemy drobniutko pokrojony czosnek i cebulę. Zalewamy całość odrobiną oleju (ja lubię i używam tylko rzepakowy), doprawiamy pieprzem (ziołowym i czarnym) oraz delikatnie solą (najpierw warto spróbować, bo może i bez soli się obejdzie). Mieszamy i odstawiamy na jakiś czas, najlepiej w chłodne miejsce, aby składniki "przegryzły się" smakiem.
Sałatka jest świetnym dodatkiem do mięs.

A na koniec jeszcze poczęstuję Was moją drożdżówką z jabłkiem. Przepis na nią znajdziecie u Ewy w Przepiśniku.






Życzę udanego weekendu, wszak to ostatni wakacyjny :) Niech będzie radosny, słoneczny i pozwoli odetchnąć! A wszystkim moim, zaglądającym tu, Paniom Nauczycielkom - dużo, dużo cierpliwości i siły na nadchodzące miesiące :) Oby do ferii Kochane :)


15 komentarzy:

  1. Grzybów nie jadam więc ich znajomość jest mi obojętna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę Ci grzybków:) Uwielbiam je zbierać, ale czasu brakuje :)
    Cieszę się, że spróbowałaś przepisu z mojego bloga. Prosty, prawda?
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to bardziej jeść, bo zbierać, a później obierać to już nie tak bardzo :) A ciasto rzeczywiście fajnie wyszło (chociaż dodałam odrobinkę mniej drożdży, bo zapasy się skończyły) i połowa znikła jeszcze ciepła :) Dziękuję za przepis :)

      Usuń
  3. Uwielbiałam marynowane grzybki robione przez Babcię...

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Ja najbardziej w okolicach świąt - zima, mróz, a tu otwierasz słoiczek i niebo w gębie :)

      Usuń
  5. Anusiu, grzybki wspaniałe. Widzisz, i u Ciebie już się pokazały.
    Zamieszczam komentarz jako Anonimowy, bo konto Google mnie nie puszcza w tej sprawie.
    Danuta Kielar.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maślaczek zaledwie, ale coś tam jest i dobre i to. Jak wszędzie, tak i u mnie, grzybiarze szturmują lasy od wczesnego ranka, więc zanim ja jestem w stanie wyjść z synkiem gdziekolwiek, to las świeci pustkami :)

      Usuń
  6. Udało mi się odblokować możliwość komentowania, ale powyższy komentarz jest aktualny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj czasem dzieją się jakieś cuda z kontem, ale jak widać kłopotki przejściowe :)

      Usuń
  7. Pewnie, uwielbiam maślaczki, to moje ulubione grzyby..przepyszna jajecznica z nich wychodzi, a marynowane, to cudo:) Ja co prawda raz na grzybkach byłam, ale na razie było dużo kozaczków i mama chciała je zamrozić:) A co do budowy..niestety dopiero strop wczoraj wylali, ale jak na tą pogodę i tak im super idzie:) Liczę, że jeszcze w tym roku będziemy urządzać, choć moja mama już zapowiedziała się z wizytą na Wigilię:) No, ale jak się pospieszymy, może być różnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale następny krok za Wami Asiu i co zrobione to Wasze :) Życzę tej Wigilii z grzybkami już w swoich kątkach :)

      Usuń
  8. Ja grzybków nie robię... jem... mama i teściowa robi :)

    OdpowiedzUsuń

* DZIĘKUJĘ za Twoje odwiedziny i pozostawione komentarze!

* Zastrzegam sobie prawo do usuwania złośliwych lub obraźliwych komentarzy oraz spamu!