piątek, 12 września 2014

Piątki z Kurą Domową (9) - Faszerowane ziemniaki

 


  Dziś zaproponuję Wam faszerowane ziemniaczki. To takie moje jedzonko z dzieciństwa. Dodatkowo ma dla mnie wartość sentymentalną, bo dania tego nauczyłam się od Taty, którego nie ma z nami już niestety od 8 lat :( Niemniej jedzonko było zawsze pyszne i teraz robię je z miłą chęcią mojej rodzince.

Zaczynam od przygotowania farszu. Do miseczki wrzucam 0,5 kg mielonego mięsa, 2 jajka, pokrojone w drobną kostkę: średnią cebulę i 2-3 ząbki czosnku. Doprawiam majerankiem, pieprzem ziołowym, słodką papryką i solą. Wszystkie składniki mieszam i odstawiam aby składniki się "przegryzły".

Zabieram się za nieco dłuższą pracę przy ziemniakach. Wybieram spore ziemniaki, obieram je i myję. Przekrajam każdy z nich wszerz. W każdej połówce odkrajam kawałek owalnej części, tak jak na zdjęciu poniżej, żeby stworzyć podstawę dla "miseczki".


Następnie wydrążam środek każdej połówki ziemniaka. Istnieje chyba taki specjalny przyrząd do wydrążania. Ale świetnie nadaje się do tego także łyżeczka od herbaty (najlepiej taką z cienkim brzegiem), a można po prostu wybrać obierak/obieraczkę do warzyw. Przy tworzeniu ziemniaczanych "miseczek" pamiętajcie by nie drążyć zbyt głęboko, by nie uszkodzić dna lub boków.


Następnie na dno każdej "miseczki" wrzucam odrobinę masła i dopełniam mięsnym farszem. Warto nałożyć go trochę "z górką", bo w trakcie pieczenia, część tłuszczyku się wytapia i ilość nadzienia nieco się zmniejsza. Każdą tak przygotowaną "miseczkę" układam w blaszce posmarowanej wcześniej tłuszczem.



Piekę w piekarniku około godziny w 180*C. Sami najlepiej znacie swoje piekarniki, więc czas pieczenia może się odrobinę wydłużyć lub skrócić - wystarczy "dziobnąć" ziemniaka widelcem, by sprawdzić czy jest już miękki. 


Ziemniaczki dobrze smakują podane bez niczego, posypane świeżym koperkiem, albo z jakąś świeżą sałatką na przykład z salaty, szczypioru i śmietany.

Przy okazji tego dania, powstaje jeszcze produkt uboczny :) W zależności od humoru są to albo placki ziemniaczane, albo babka ziemniaczana

Wydrążane czy odcinane części ziemniaka oraz średnią cebulkę wrzucam do rozdrabniacza blendera. Wylewam powstałą ziemniaczaną masę do miski. Dodaję mąkę, jajko, sól, majeranek, pokrojoną w drobną kostkę kiełbaskę zwyczajną (można ja delikatnie podsmażyć na patelni lub zastąpić "skwareczkami" z boczku), ewentualnie pokrojoną w kostkę marynowaną paprykę. Celowo nie podaję ilości składników, bo jest ona zależna od ilości ziemniaków. Ważne, by ciasto miało lekko gęstawą konsystencję.
Jeśli ma powstać babka - wlewamy ciasto do wysmarowanej tłuszczem i obsypanej bułką tartą formy i pieczemy w 180*C około 1,5 - 2 godziny do zapieczenia skórki na brązowo.
Jeśli placuszki nakładam ciasto łyżką,  na rozgrzany na patelni olej.

Potem to już tylko palce lizać!

Życzę Wam udanego weekendu, a pozostając w temacie, także wszystkiego ziemniaczanego :)

18 komentarzy:

  1. Ale mi smaka narobiłaś, szkoda, że mam już dzisiaj na obiad łazanki z kapustą, bo na Twoje zapiekane ziemniaczki, tak jak i placuszki, chętnie bym się załapała. Smakowite to wszystko.
    Jak widzę, obiadek dzisiaj robisz wcześniej niż zwykle. Smacznego Wam życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O łazanki ... pychotka :) Obiadek taki robiłam tydzień temu, kiedy mężuś wracał z delegacji, ale faktycznie przygotowanie go zajmuje trochę czasu, więc trzeba zacząć wcześniej kiedy chce się zdążyć z obiadem jak zwykle :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ja je bardzo lubię właśnie takie, ale z farszem można śmiało jeszcze poeksperymentować :)

      Usuń
  3. Aniu... normalnie znęcasz się nad nami. Siedzę w pracy... nie zdążyłam zjeść śniadania... a Ty o takich smakowitościach piszesz :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam takiego zamiaru :) Ewuniu, bez śniadania w pracy - nununu! Żyjąc na nauczycielskich obrotach śniadanie to podstawa, bo tam padniesz na biurko :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Dziękuję i zachęcam do spróbowania :)

      Usuń
  5. Ale mi narobiłaś apetytu :) nawet nie na te faszerowane ziemniaki, co na placki ziemniaczane, które uwielbiam i które zawsze będą mi się kojarzyły z dzieciństwem i babcią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Kasieńko i ja uwielbiam placki ziemniaczane. My jemy je i z cukrem, ze śmietaną, z zimnym mlekiem lub keczupem - co kto woli hehe.

      Usuń
  6. Fajnyprzepis, moja koleżanka faszerowała kiedyś czymś z gruszkami ale to było tak dawno, że nie wiem czy sama pamięta, że kiedyś coś takiego robiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaciekawiłaś mnie tą gruszką! Pomysł oryginalny, bo jak wiadomo gruszkę można przygotować na wiele sposóbów :)

      Usuń
  7. Takie pyszności, a ja głodna siedzę, gdzie poczęstunek? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oleńko wybierz sobie, którego chcesz, wszakże je się także oczami :)

      Usuń
  8. Mniam mniam...super wyglądają!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I zjedzone raz dwa trzy z oblizywaniem paluchów hehe.

      Usuń
  9. Mniam uwielbiam wszystko co faszerowane ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Aniu ja to kiedyś do Ciebie przyjadę na jakieś jedzenie ;)

    OdpowiedzUsuń

* DZIĘKUJĘ za Twoje odwiedziny i pozostawione komentarze!

* Zastrzegam sobie prawo do usuwania złośliwych lub obraźliwych komentarzy oraz spamu!