czwartek, 19 lutego 2015

Karczochowe jajka i czytadła :)

   Tak to się złożyło, że wczoraj jakoś nie po drodze było mi tu do Was, ale najzwyczajniej nie udało się już wygospodarować czasu. Najpierw pól dnia w rozjazdach, a potem wzięliśmy się za tapetowanie wykańczanego właśnie pokoju synka - oczywiście w czerwone wyścigówki :)
Wszystko u mnie trochę zwolniło, także robótkowo, ale coś tam się dzieje :) Ot chociażby dwa nowe jaja karczochy. Można już powoli myśleć o zbliżających się świętach, a właściwie o kartkach i ozdobach. 
Dodam tylko, że jajo żółto zielone powędrowało do Teściów, a zielone, bliżej Wielkanocy, trafi do Babci. Jajo żółte powstało w tamtym roku i jest trochę nietypowe, o czym można poczytać tutaj. Mam jeszcze ochotę zrobić jakieś jajo karczochowo - haftowane, ale póki co brak konkretniejszego pomysłu.



 




Jeśli chodzi o czytadełka to znowu przychodzę z dwoma. Oba to romanse historyczne i oba bardzo fajnie napisane. 

(Źródło)
  Pierwszy to "Ukochany kłamca" N. Byrd. Główna bohaterka, Psyche Hill, by otrzymać należny sobie spadek, musi wyjść za mąż. Układa, więc plan, który ma jej w tym pomóc. Wszystko wydaje się przemyślane i dopracowane, aktor mający zagrać narzeczonego - wynajęty.  Jednak przypadek (a może zrządzenie losu) sprawia, że historia rozwija się ze strony na stronę i niezupełnie tak, jak to sobie postanowiła Psyche. Książka bardzo fajnie napisana i czyta się bardzo szybko i przyjemnie.

(Źródło)


 Druga powieść (dopiero co zaczęta, a już sto stron za mną) to "Miłosny skandal" M. Balogh. Niby czasy lordów i lady, balów i przejażdżek powozami, a z drugiej strony bardzo nietypowi główni bohaterowie. On, mimo odziedziczonego wysokiego tytułu, to flirciarz, łobuz. Ona, mimo, że siostra księcia, nie koniecznie posiada maniery z wyższych sfer, do eterycznej damy jej daleko, robi co chce i nie przejmuje się konwenansami. Oboje okropnie się nudzą i oboje szukają przygód. I w myśl zasady "uważaj o co prosisz...", akcja się rozkręca :) Aż sama jestem ciekawa losów tych dwojga krnąbrnych bohaterów.


W tym roku za mną już 10 książek czyli 21,5 cm grzbietów :)

Na koniec jeszcze (jakże w temacie środowych spotkań z Maknetą) post znaleziony w internecie :)




Pozdrawiam cieplutko i już dziś życzę udanego weekendu :)

30 komentarzy:

  1. Spóźnienie usprawiedliwione. Ważne sprawy, nie mogą czekać. Karczochowe jajka super.
    Pozdrowionka Aniu zapracowana.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Danusiu ostatnio ta Ania raczej zmęczona i nie do życia, ale walczę dzielnie :)

      Usuń
  2. Fajne jajca...muszę się za nie zabrać w końcu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tak jakoś w przerwie od krzyżyków powstały :)

      Usuń
  3. Czytadła interesujące:) Lubię takie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie robię takich jajek, bo dla mnie to niepotrzebne zbieracze kurzu, a którymi nie wiadomo, co zrobić później - żal wyrzucić, a na przechowywanie nie ma miejsca :(
    A odnośnie "grzechów" - dlatego mam całe pokoje kupionych na własność książek, ponieważ uwielbiam zaznaczać w nich ulubione cytaty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wbrew pozorom wcale nie zbierają dużo kurzu, a miejsca także wiele nie zajmują. Po skończonym "sezonie" trafiają do foliowej torebki i do szuflady.
      Jeśli to Twoje prywatne książki to jasne, że zaznaczanie cytatów może być nawet fajne. Ja jednak korzystam ze zbiorów bibliotecznych często i tam zdarzają się różne cuda wianki :)

      Usuń
  5. Ja w końcu muszę się zabrać za takie jajka. Co roku sobie obiecuję, że przynajmniej jedno zrobię a potem budzę się dzień przed świętami, że mi nie wyszło. Trzymam kciuki za wykańczanie domu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zrobiłam pierwsze w tamtym roku i bardzo mi się spodobało. Ale sama nie jesteś, bo planowałam sobie zrobić karczochy - bombki i na planach się skończyło hehe. Do ostatecznego wykończenia, jeszcze sporo przed nami, bo wszystko sami robimy :)

      Usuń
  6. Jajka są śliczne sama lubię takie robić. Miłej pracy

    OdpowiedzUsuń
  7. Też jestem zdania że jaja powinny być w parze... ;p

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne te Twoje jaja, jeszcze takich nie robiłam, może kiedyś:). Pozdrawiam cieplutko i wieczorowo:). Małgosia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Wbrew pozorom nie jest to takie trudne :)

      Usuń
  9. Jak tu wiosennie przez te karczochy się zrobiło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Oj już by się chciało tej wiosny :)

      Usuń
  10. Jajeczka śliczne , przypominają,że święta tuż , tuż.
    Lubię takie książki, chociaż ostatnio czytam thrillery.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, czas leci jak szalony :)
      A ja czytam od deski do deski wszystko co mi w łapki wpadnie :)

      Usuń
  11. Karczoszki śliczne!Też bym jakieś pisanki zrobiła, tylko skąd wziąć czas. Pozdrawiam mile!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Co fakt, to fakt karczochy zajmują trochę czasu.

      Usuń
  12. Aniu prześliczne są te karczochowe jajeczka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paluszki za to obolałe, ale efekt fajny, co fakt to fakt :)

      Usuń
  13. Śliczne karczoszki :) A kolory idealnie wiosenne i wielkanocne :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Super jajeczka :) zrobiłam się trochę takich :)

    OdpowiedzUsuń

* DZIĘKUJĘ za Twoje odwiedziny i pozostawione komentarze!

* Zastrzegam sobie prawo do usuwania złośliwych lub obraźliwych komentarzy oraz spamu!