piątek, 29 maja 2015

Piątki z Kurą Domową (39) - Drożdżowy zawijaniec na szybko.

   Ostatnio pochylając się nad haftem, nabrałam ochoty na drożdżowe ciasto. I takim sposobem, zupełnie spontanicznie i bez sięgania po przepisy, wymyśliłam drożdżowy smakołyk, który pochłonęliśmy z rodzinką jeszcze ciepły :) Dzisiaj z Wami pomysłem się podzielę, a nóż widelec komuś zawijaniec się spodoba :)

   Do sporej miski trafiły 3 szklanki maki, 3 jajka, 1/3 kostki margaryny, 1 cukier waniliowy, 1 opakowanie drożdży instant, 1/2 szklanki cukru pudru, 1/2 szklanki mleka
Wszystkie składniki zagniotłam dokładnie na jednolite ciasto. W trakcie zagniatania ciasta, dodałam jeszcze około 1/2 szklanki mąki, żeby ciasto odstało od łapki i później nie kleiło się do walka czy stolnicy.
Na mojej ukochanej dużej stolnicy (tej "dostanej" od Teścia, pamiętacie?) posypanej mąką,  rozwałkowałam ciasto na duży placek, który następnie posmarowałam konfiturą z truskawek (mój zeszłoroczny przetworek z własnych owocków) i zwinęłam całość "na rogala". Wyszedł spory, więc nauka na przyszłość - podzielę ciasto na dwie części. Zawijaniec trafił do, wysmarowanej margaryną i oprószonej mąką, blachy i do piekarnika.  Piekłam go 40-50 min w temperaturze 160*C.
 Ot i cała filozofia, a uwierzcie poezja smaku! 



   Na koniec jeszcze, wraz z życzeniami dobrego i smacznego weekendu, taki optymistyczny i "kulinarny" "demot" znaleziony w internecie :) Pozdrawiam Was serdecznie!




PS: W poniedziałek ruszamy z "Makowym dworkiem". Och, jak się cieszę :)

12 komentarzy:

  1. Smakowicie wygląda Twój wypiek :) Demotywator bardzo fajny, zawsze kiedy coś się źle dzieje to myślę sobie, że najważniejsze, że mam W. przy sobie, bo razem można wszystko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze powtarzam - nawet jak biednie, ważne, że razem :)

      Usuń
  2. A jak się jeszcze samemu ten smalec zrobi to pewnie będzie dużo zdrowszy niż te szpikowane chemią wędliny. Na mnie czeka buła drożdżowa z żurawiną. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Drożdżowa buła, czy rogal, oj jak ja to lubię, do tego mleczko i tak mogłabym długo egzystować, bez wędlin, mięsiwa. Niestety mój małż w tych ostatnich gustuje, więc czasem, nie mam wyboru, co mi poda do jedzenia, muszę zjeść.Twój wypiek wspaniale wygląda i na pewno, też tak smakuje.)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zawsze Aniu narobisz mi smaka, a ja na dietce niestety jestem... No cóż, trzeba się obejść smakiem i czekać na pierwsza odsłonę Makowego dworku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj tam Elu, szkoda życia na te diety :) "Makowy..." już wkrótce. Działamy :)

      Usuń
  5. Mniam pysznie wygląda :) Trzeba będzie wypróbować :) Widzę, że podobnie jak ja lubisz piec ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię ciasta drożdżowe :)

    OdpowiedzUsuń

* DZIĘKUJĘ za Twoje odwiedziny i pozostawione komentarze!

* Zastrzegam sobie prawo do usuwania złośliwych lub obraźliwych komentarzy oraz spamu!