środa, 9 sierpnia 2017

384. Świnka Peppa na drugie urodzinki ;)

Witajcie!

   W miniony weekend uczestniczyliśmy w podwójnych, drugich urodzinkach :) Od nas, jako dodatek do prezentów, małe Jubilatki dostały karteczki z serdecznymi życzeniami :)

   Dziś akurat karteczka dla Pauli (czyli nowej właścicielki poduszki z truskawkową panienką), która, jak zresztą widać, jest miłośniczką sympatycznej świnki Peppy :)

Schemat świnki znalazłam w internecie, a że jest prosty i przy tym przemyślany, wyszywanie go to czysta przyjemność. Całość wyhaftowałam dwiema nitkami (kontur pojedynczą) muliny Ariadna i B.Brand, według własnej kolorystyki.  Świnka Peppa zagościła na fajnej, lekko różowej kanwie, która w swoim splocie zawiera różową brokatową nić. 

Do zrobienia kartki użyłam białego kartonu, jako bazy oraz 'falbanki' wycinanej dziurkaczem brzegowym. Uroku dodały jeszcze (a jednocześnie skompletowały się z poduszką z truskawkową panienką),  dziewczęce kropeczki z tektury falistej. Tu ponownie sprawdziła się wycinarka do kół, która stworzyła idealne okienko na haft. Całości dopełnił napis znaleziony w internecie i wydrukowany przeze mnie. Pewnie coś jeszcze można było dodać, ale postawiłam na minimalizm :)

A oto karteczka z sympatyczną świnką...







Pozdrawiam serdecznie :)


PS: Może mielibyście ochotę stworzyć kartkę dla małego chłopca, któremu bardzo przyda się dobre słowo? Szczegóły akcji znajdziecie u Weroniki (klik). Dobro powraca :)


poniedziałek, 7 sierpnia 2017

383. Bobinka na ... nożyczki.


Witajcie!

   Zapraszam na post o tym, jak to znowu postanowiłam spróbować swoich sił w wyzwaniu u Igiełki ...

   Znowu, bo pierwsze truskawowe wyzwanie, udało mi się wygrać! Dzięki Waszym miłym słowom, a propos konkursowej podusi, urosłam w dumę :) Bardzo dziękuję!

   Nagroda od Moniki,  także dotarła do Jacewiczówki, wraz z falą inspiracji :)
















   Tym razem, gdy tylko pojawił się nowy temat wyzwawania u Igiełki "Szpulka lub nożyczki", od razu pojawił się też pomysł. W zasadzie skojarzenie nasuwa się samo - etui na nożyczki. Rzecz naprawdę przydatna i świetny gadżet, tylko zawsze brak czasu na wykonanie go, szczególnie dla siebie. Tak przynajmniej było u mnie ;) Ale postanowiłam podejść do tematu kreatywnie.

   Wymyśliłam sobie etui w kształcie... bobinki ;) Rozrysowałam pożądany kształt (taki bardziej ozdobny), następnie wycięłam każdy element podwójnie w dżinsie. Pomiędzy warstwami tkaniny znajduje się kartonik, dla usztywnienia całości. Wszystko obszyłam ręcznie (ściegiem owerlokowym) białym, dość cienkim kordonkiem. Połączenie granatu dżinsu i bieli nici, bardzo mi się podoba.
W założeniach zabawy, Monika wspomina o wykorzystaniu haftu krzyżykowego, więc i ten element (co prawda drobny, ale jednak) się pojawił. Wyszyłam popularne wśród hafciarek nożyczki - żurawie. Prosty schemat znaleziony w internecie, wyhaftowałam złotą nicią Metalux, dodając brązowe kontury. Nożyczki powstały na niebieskiej aidzie 54/10, barwionej kiedyś przeze mnie.
Haft trafił na bobinkę - etui, w postaci aplikacji, co myślę, dodało fajnego klimatu ;)

Bibinka - etui jest całkiem spora, bo ma 17 na 8cm.

Udało mi się nawet ją przetestować i, pomimo, że skromna, okazała się naprawdę fajnym pomocnikiem :)












 

 Oczywiście swoje etui - bobinkę zgłaszam na Wyzwanie#2 "Szpulka lub nożyczki", rzucone przez Igiełkę :)




   Tak naprawdę, to chodzi za mną jeszcze ta szpulka... Mam też na nią pomysł, ale czy się uda, nie wiem, bo w planach jeszcze kilka kartek i mała pamiątka z okazji chrztu. Czas pokaże, wszak wyzwanie trwa do końca sierpnia, a zgłosić można, aż trzy swoje prace :)


Wszystkie, tworzone ostatnio karteczki już wręczone, więc w kolejnych postach, to właśnie one będą gościły :) Nudno chyba nie będzie, bo każda jest trochę inna od pozostałych :)

Zapraszam do zaglądania i pozdrawiam serdecznie :)


środa, 2 sierpnia 2017

382. Urodzinowa kartka z różą :)

Witajcie!
   Upał na Podlasiu nie odpuszcza. Najbardziej mi szkoda kwiatów, bo pomimo, że podlewane wieczorem, przekwitają w mgnieniu oka... Dobrze, że można je utrwalić na hafcie :)

   Dziś właśnie jeden z takich haftów. 

   Kilka lat temu dostałam taki duży kawałek białej kanwy. Jest bardzo rzadka i bardzo miękka. Próbowałam znaleźć na nią sposób i nawet wykorzystałam fragmenty materiału przy tworzeniu imiennych ręczniczków dla dzieci. Tu miękkość kanwy stała się atutem :)


   Na początku lipca znów sięgnęłam po ten materiał. Szybko okazało się, że nie o sposób tu chodzi, a o ... narzędzia. Wcześniej kombinowałam dwiema nitkami muliny, wbijając igłę w sploty kanwy. Tym razem postawiłam na tradycyjne krzyżyki przez 'dziurki' w kanwie, ale haftowane kordonkiem. Takim grubym, zupełnie nierozdzielonym. Efekt mnie pozytywnie zaskoczył! Okazuje się, że połączenie wspomnianej kanwy, z kordonkiem nawleczonym na grubą igłę, oraz odpowiednim schematem róży (na szydełko) to świetny pomysł!

  



   Róża, wyhaftowana raz dwa i w dodatku z ogromną przyjemnością, trafiła na kartkę urodzinową dla mojej Siostry. Oczywiście miękką kanwę podkleiłam białym kartonem, dla jej usztywnienia. Kartka 'dostała' jeszcze dodatki w postaci kolorowego papieru, motylków wyciętych dziurkaczem, napisów (znalezionych w internecie i wydrukowanych), oraz perełek. Wnętrze kartki, również rozweseliłam papierowymi elementami.

Kartka oczywiście trafiła do Jubilatki i mam nadzieję, że zdobiąc półkę, będzie stale Siostrze przypominała, że ktoś o niej myśli :)




   Nie wiem jak to jest u Was, ale u mnie upały sprzyjają twórczej pracy. Co prawda przerywanej godzeniem dzieci, które po pewnym czasie nudzą się każdą kolejną zabawą, ale jednak. A, że akurat wzrosło 'zapotrzebowanie' na urodzinowe i narodzinowe kartki, to folguję sobie do woli z małymi hafcikami. Sama radość - nim zaczniesz, już stawiasz ostatni krzyżyk i ostatnią kreseczkę :)

Ja wracam do haftowania, a Was serdecznie pozdrawiam :)